
Znacie to uczucie, kiedy wydaje się, że wszyscy dookoła przeczytali przynajmniej jedną książkę danego autora, a wy jeszcze nie? Ja tak właśnie miałam z panem Mario Vargas Llosa. Wszędzie pozytywne recenzje, zachwyty nad jego twórczością, a ja miałam pewne obawy. Jak do tej pory, jeśli chodzi o noblistów, nie miałam wcale pozytywnych wrażeń. I nie chodzi tu o to, że ciężko zrozumieć o czym piszą, ale sposób podejścia do tematu często kompletnie mi nie dopowiada. Trudno jest mi doczytać książkę do końca, najczęściej odkładam ją na półkę i czytam na raty. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że w przypadku Llosy, o którym tyle dobrego czytałam, nastąpi wyjątek od reguły. Liczyłam na to, że mnie zachwyci, oczaruje, ale niestety nie do końca tak się nie stało.
Książka opowiada o losach pewnego Peruwiańczyka- Alejandra Mayty. Już jako mały chłopiec zadaje bardzo dojrzałe i spostrzegawcze pytania. Zastanawia się dlaczego na świecie istnieją biedni i bogaci, przejmuje się ogromną liczbą żebraków, sierot i kalekich na ulicach. Mayta na oczach czytelnika przeobraża się z wrażliwego i religijnego chłopca w zbuntowanego komunistę, który pragnie walczyć z biedą i nierównością klasową. Przez lata karmi się wizją rewolucji i doprowadza go to w końcu do niewielkiej wioski położonej w górach. To właśnie w tej wiosce, według wyobrażeń Mayty, ma wybuchnąć rewolucja, która na zawsze odmieni losy ludzi. Jak wiele z planów Alejandra się spełni, a ile z nich okaże się mrzonką? Czy rzeczywiście uda mu się poderwać naród do buntu i sprzeciwu wobec sytuacji w kraju?
Po dwudziestu pięciu latach od tamtych wydarzeń autor próbuje dociec prawdy. Prowadzi prywatne śledztwo, zbiera wszystkie dostępne dane i prowadzi rozmowy ze świadkami tamtych wydarzeń, jednak często informacje, które udaje mu się uzyskać są sprzeczne. Pomimo to stara się ułożyć je w logiczną, sensowną całość i przynajmniej o krok zbliżyć się do poznania prawdy. Czytelnik, razem z autorem, odkrywa po kolei wszystkie fakty i stopniowo coraz lepiej poznaje historię Alejandra Mayty. W książce nie brakuje też wątków związanych z historią Peru, sytuacją w kraju i postawą ludzi.
Jednym z najbardziej interesujących elementów jest tutaj podwójna narracja. Czytelnik ma wrażenie, że czyta dwie powieści, jedną zawartą w drugiej. Autor stosuje liczne retrospekcje, przeplata wątki z przeszłości z tymi teraźniejszymi i łączy je w jedną całość, przedstawia temat z różnych stron, wprowadza wiele postaci. Jest to nieszablonowe i bardzo oryginalne podejście, jednak na początku wprowadza odrobinę zamętu i czytelnik może mieć problemy z odbiorem i ogólnym rozumieniem tekstu. W miarę czytania jednak wszystko staje się bardziej klarowne i przejrzyste.
Historia Alejandra Mayty, podobnie jak inne książki Mario Vargas Llosy, które ukazały się nakładem wydawnictwa Znak, jest pięknie wydana. Język autora i jego styl pisania jest niebanalny i ciekawy, jednak pomimo idealnej wręcz „oprawy technicznej” powieść po prostu mnie nie zaciekawiła. Ciężki było mi przebrnąć przez pierwszą połowę, za to z drugą było już znacznie lepiej. Może źle wybrałam, zaczynając przygodę z Llosą właśnie od tej pozycji? Na pewno dam mu jeszcze szansę i jestem ciekawa, którą z jego powieści polecacie najbardziej.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa ZNAK za co bardzo dziękuje.
Moja ocena: 3,5/6
Czeka w kolejce do przeczytania :)
OdpowiedzUsuńJa jestem bardzo ciekawa jego książek, mam na liście i czekam na możliwość przeczytania!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Moim zdaniem na pierwsze spotkanie z Llosą rzeczywiście może być za ciężka. Mi osobiście bardzo się podobała, ale czytałam ją już po innej książce tego autora i znacznie łatwiej było mi się odnaleźć w świecie stworzonym przez tego pisarza. Nie zrażaj się i jak będziesz miała okazję, to koniecznie przeczytać coś jeszcze:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!
Mnie się książka podobała. Zresztą prozę tego autora cenię bardziej niż Marqueza.
OdpowiedzUsuńJakbym czytała to co sama myślę ,również była to moja pierwsza przygoda z Llosą i również niezbyt udana ,bo niby wszystko jest pięknie ,ładnie,oryginalnie ,a jednak przewracałam kartki często nie doczytując wątków ,ale myślę ,że jeszcze sięgnę po tego autora :-)
OdpowiedzUsuńmoja pierwszą przeczytaną książką tego autora były "Szelmostwa niegrzecznej ..." i z całą pewnością nieostatnią :)
OdpowiedzUsuńJa zamierzam zacząć od "Szelmostw niegrzecznej dziewczynki", które już leżą na półce i czekają na przeczytanie. A tę mam w planach, bo mnie zaintrygowała cała historia :)
OdpowiedzUsuńMuszę w końcu przeczytać jakąś książkę tego autora.
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tym autorze, ale z jego ksiażkami nie miałam styczności. Muszę to zmienić.
OdpowiedzUsuńW takim razie dobrze, że ja zaczęłam od "Szelmostw niegrzecznej dziewczynki". Mnie ten autor zachwycił, z chęcią sięgnę po następne jego powieści, ale skoro Ty tej książki nie polecasz, to wybiorę inne jego powieści. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńA ja się przymierzałam do jej kupna. Teraz nie wiem co zrobić. Może się wstrzymam, wszak na półce czekają jeszcze dwie zaległe książki autora. Przeczytam tamte i dowiem się czy czuje niedosyt czy przesycenie treścią :)
OdpowiedzUsuńP.S Podkarpacie :> A zdradzisz skąd dokładnie? :)