wtorek, 15 maja 2012

Grzesznicy i święci - Michael Seed


Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać autobiograficzną książkę Michaela Seeda - Dziecko niczyje, której recenzję znajdziecie tutaj. Już dawno nie czułam się tak wstrząśnięta i poruszona. Historia chłopca, który doznał w życiu niewyobrażalnych krzywd, a mimo to wyrósł na wartościowego człowieka głęboko zapadła mi w pamięci, dlatego byłam bardzo ciekawa jakie wrażenie zrobi na mnie kolejna książka tego słynnego franciszkanina.

Tym razem Miachael Seed przywołał swoje wspomnienia z niemal dwudziestu pięciu lat i zebrał w jedną całość. Znajdziemy tu historie związane nie tylko z duchownymi, ale też z ludźmi z pierwszych stron gazet, znanymi politykami, czy członkami rodziny królewskiej. Wiele z opisywanych osób to bliscy przyjaciele autora. Seed ma ogromne poczucie humoru i żartobliwe usposobienie, o czym świadczą przytaczane przez niego opowieści. Nie raz śmiałam się do łez i otwierałam oczy ze zdumienia, kiedy poznawałam te bardziej „ludzkie” i niekoniecznie „święte” oblicza znanych polityków, czy duchownych. Podoba mi się, że autor opowiada o wszystkim bez zbędnego zadęcia. Czułam się jakbym wpadła do niego na herbatkę i przy okazji wysłuchała kilku ciekawych i zabawnych historii.

Grzesznicy i święci to zupełnie inna książka niż Dziecko niczyje i oceniam ją trochę słabiej, niemniej jednak myślę, że warto poświęcić jej chwilę czasu, choćby z uwagi na postać samego autora. Ja osobiście podziwiam go za to, że po tak traumatycznym dzieciństwie znalazł w sobie siłę i odwagę, aby po prostu żyć i nie zadręczać się przeszłością. Odbieram go jako osobę pełną charyzmy i życzliwości, otwartą na ludzi i świat. Nie opuszcza go też poczucie humoru, a swoim optymizmem potrafi zarazić wszystkich wokół. Może książka nie przypadnie wszystkim do gustu, ale ja na swojej półce zawsze znajdę miejsce na twórczość takich osób i ze swojej strony zachęcam do lektury.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa PROMIC za co bardzo dziękuję.



Moja ocena: 4/6




14 komentarzy:

  1. Ja też jestem pełna podziwu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka i u mnie - czeka na swoją kolejkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie nie zainteresowała, ale może kiedyś przypadkiem po nią sięgnę .

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, chyba muszę się pospieszyć. Bardzo chcę przeczytać "Dziecko niczyje" odkąd zapoznałam się z Twoją recenzją, ale niestety jeszcze nie udało mi się tej książki dorwać. Tymczasem tu już kolejna pozycja autora, na którą również mam ochotę... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie, raczej chyba nie dla mnie
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Tym razem i ja spasuję, jakoś nie jestem przekonana do samej książki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie bardzo mnie ciągnie, ale jeśli trafię w bibliotece na nią to być może przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam żadnej książki tego autora, ale chyba zapoznam się z Dzieckiem niczyim

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam, ale wygląda całkiem nieźle...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ochotę na wspomniane przez ciebie "Dziecko niczyje" i to pewnie od niego zacznę przygodę z tym autorem, ale na tę książkę pewnie też kiedyś trafię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kto wie może i się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się recenzja...może uda mi się przeczytać tę książkę - nie czytałam nic tego autora. Pozdrawiam :)
    Też jestem bardzo dorosłą fanką Harry'ego Pottera :)
    monweg.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam w planach "Dziecko niczyje", ale do tej pozycji jakoś nie bardzo mnie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń