środa, 18 grudnia 2013

Biała jak mleko, czerwona jak krew - Alessandro D'Avenia


Alessandro D'Avenia - włoski pisarz i nauczyciel, sukces przyniosła mu debiutancka powieść Biała jak mleko, czerwona jak krew, która szybko stała się bestsellerem i została okrzyknięta współczesnym Love Story.

„Miłość istnieje nie po to, by dać nam szczęście ale po to, byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból.”

Leo jest nieco zbuntowanym i trochę bezczelnym młodym człowiekiem. Ma szesnaście lat i uczy się w liceum. Uwielbia grać w piłkę i spędzać czas ze swoją przyjaciółką Silvią. Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie osoby pewnej siebie, może nawet odrobinę zarozumiałej, takiej, która zawsze ma odwagę głośno wyrazić swoje zdanie. W gruncie rzeczy jest jednak zagubionym nastolatkiem, wciąż poszukującym swojego miejsca na ziemi i próbującym zrozumieć sens życia. Każda rzecz i każde uczucie jest dla niego kolorem. W zasadzie Leo cały świat postrzega właśnie przez pryzmat kolorów. Najbardziej nie lubi bieli, która kojarzy mu się z ciszą, pustką i samotnością. Przyjaźń jest błękitna, a błękit to Silvia, na którą Leo zawsze może liczyć. Czerwień natomiast to pasja, marzenia i oczywiście miłość do pięknej, ognistorudej Beatrice, w której nasz bohater jest szaleńczo zakochany. Niestety na dordze tej miłości stanie coś, z czym nie da się walczyć…

Biała jak mleko, czerwona jak krew to wzruszająca historia o miłości - tej pierwszej, wielkiej i romantycznej oraz o przyjaźni, która pozwala rozumieć się bez słów. Jest to także opowieść o dojrzewaniu, odkrywaniu własnych marzeń i poszukiwaniu samego siebie. Zastosowana przez autora narracja pierwszoosobowa, prowadzona  z perspektywy głównego bohatera pozwala doskonale poznać wszystkie targające nim emocje i rozterki. Mamy wrażenie, że czytamy pamiętnik, w którym Leo zapisuje wszystkie swoje przemyślenia. Dzięki temu bohater staje się nam bliższy, a jego problemy bardziej realne. Ważnym według mnie zabiegiem było umieszczenie w fabule postaci nauczyciela. Autor tym samym podkreślił jak istotną rolę w dojrzewaniu młodego człowieka może odegrać ktoś dorosły i bogaty w życiowe doświadczenia. Ktoś, kto nie będzie bagatelizował i umniejszał nastoletnich problemów i powstrzyma się od krytyki, a zamiast tego cierpliwie wysłucha, doradzi i pomoże zrozumieć pewne sprawy. Alessandro D'Avenia pięknie pisze także o przyjaźni. W ogóle cała książka jest pełna wartościowych myśli, które warto sobie zapamiętać, a przynajmniej gdzieś zapisać. Czy jednak te wszystkie zalety pozwalają zrozumieć na czym polega fenomen tej powieści? Niekoniecznie.

Owszem, książka mi się podobała, ale niestety nie wzbudziła we mnie aż takiego zachwytu, jak u większości czytelników. Historia jest wzruszająca, ale bez przesady. Autor niczym mnie nie zaskoczył, fabuła była od początku do końca przewidywalna, a cała historia mało oryginalna. I chociaż wiem, że nie o zawrotne tempo i niespodziewane zwroty akcji tutaj chodzi, to jakiegoś głębszego przesłania też się nie doszukałam. Podejrzewam, że zupełnie inaczej odebrałabym tę książkę, gdybym była trochę młodsza, a tak spędziłam z nią po prostu miły wieczór i to wszystko.

Moja ocena: 4/6

27 komentarzy:

  1. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem przeczytania tej książki. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się i wtedy porównam swoją opinię z Twoją :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem w trakcie czytania i mogę już napisać, ze liczyłam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś czas temu było trochę głośniej o tej powieści i wtedy wpisałam ją sobie na listę "do przeczytania". Teraz jednak trochę ochłonęłam i nie mam jakoś specjalnie na nią ochoty. Nie twierdzę za to, że nigdy nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem ile masz lat, ale pewnie jestem młodsza i książka, szczerze mówiąc, mnie zawiodła. Może dlatego, że po przeczytaniu wielu recenzji o niej, spodziewałam się czegoś lepszego, a ta historia nie urzekła mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. spotkałam się już z zarzutami, które Ty wysuwasz, najwyraźniej nie każdego ta książka zachwyca tak jak mnie, ale to przecież nic złego. Bez innych opinii byłoby nudno.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie czytałam tej książki, ale nie ciągnie mnie do tego. jeśli chodzi o tą tematykę, to polecam "Gwiazd naszych wina" (chociaż też nie wzruszyła mnie tak jak wszystkich), no i oczywiście "Love story" *_*

    OdpowiedzUsuń
  7. Skończyłam parę minut temu i mam wrażenie, że mnie spodobała się nieco bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, i bardzo mi się podobała :) Myślałam że będzie trochę inna i ogólnie książka mnie zaskoczyła!

    OdpowiedzUsuń
  9. Swego czasu książka była bardzo popularna. Na pewno w końcu ją przeczytam, ale nie będę się spieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja się chyba nie skuszę, jakoś nie brzmi przekonująco... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Być może kiedyś wezme sie za nia, ale nie czuje potrzeby natychmiastowego jej przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A mi się bardzo podobała, może po prostu trafiłam z nią w odpowiedni moment, ale właśnie taka prosta, nieskomplikowana i wzruszajaca historia mega mnie poruszyła. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobra książka, ale jak dla mnie bez jakiejś większej rewelacji. Czegoś mi w niej brakowało.

    Zapraszam : pp-popolsku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Młodzieżą już nie jestem...od dawna. Ale czasem lubię przeczytać coś lekkiego, nieskomplikowanego. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dużo o niej słyszałam i czytałam, ale jakoś nie miałam ochoty jej czytać. Być może kiedyś zmienię zdanie i w przypływie natchnienia wezmę ją z półki w księgarmi i pójdę do kasy. Teraz jednak odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sądzę, że przeczytam, jednak na zbyt wiele nie liczę. Wolę się pozytywnie rozczarować, tak na wszelki wypadek :_

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś było o niej głośno. Mam w planach, czekam aż pojawi się w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest to jedna z książek, którą planuję przeczytać od baaardzo dawna, ale nie zrobiłam tego jeszcze do tej pory. Dziękuję za przypomnienie - postaram się jak najszybciej wygospodarować odpowiednią ilość czasu, aby wziąć się za czytanie.

    Magdo, zapraszam Cię na moje autorskie wyzwanie "Grunt to okładka", o którym napisałam na blogu. Może zechcesz wziąć udział? :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś miałam przeczytać, ale jakoś mi wypadło. Sądzę, że już tego nie zmienię, boję sie, że również na mnie nie wpłynie tak jak na większość czytelników.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam tę książkę, ale nie miałam okazji jeszcze jej czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam ochotę na taką historię o miłości... trochę odstrasza mnie ta przewidywalność, ale myślę, że pomimo to dam tej książce szansę :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dawno nie czytałam porządnego love story. Może się skuszę na tę książkę? :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo miło wspominam tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dużo blogerek chwali ta książkę i już od dawna mam ją w czytelniczych planach. Chciałam nawet ja pod choinkę, ale Mikołaj nie chciał mi jej przynieść :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Może kiedyś, ale na razie mam stos innych książek, czekających na swoją kolej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam ,,problem". A okładka ,,Białej jak mleko..." kusi, oj kusi:)

      Usuń