czwartek, 17 listopada 2011

Co wiedzą zmarli - Laura Lippman

Laura Lippman - amerykańska pisarka, jedna z najsłynniejszych twórczyń literatury kryminalnej. Jej książki wielokrotnie zdobywały prestiżowe nagrody. Co wiedzą zmarli uhonorowano nagrodą Quills Book Award.

Dwie nastoletnie siostry - Sunny i Heather Bethany wybierają się w pewne sobotnie popołudnie do centrum handlowego. Nikt nawet się nie domyśla, że nie będzie im dane już nigdy wrócić stamtąd do domu. Dziewczynki po prostu znikają. Wszystkie ślady prowadzą donikąd, nie ma żadnych świadków. Nie odnaleziono jednak ciał, co pozwala tlić się wątłemu płomykowi nadziei w sercach rodziców jeszcze przez długie lata.

Trzydzieści lat później pewna kobieta powoduje wypadek samochodowy. Podczas przesłuchania wyznaje policji, że jest jedną z zaginionych sióstr Bethany. Początkowo trudno komukolwiek w to uwierzyć, ale kobieta zna zaskakująco wiele szczegółów z życia dziewczynek. Nie jest jednak chętna do wyznania całej prawdy i odkrycia tajemnicy zaginięcia sióstr. W jej zeznaniach pojawiają się pewne nieścisłości i nikt już nie wie, czy to wszystko jest tylko misternie utkaną mistyfikacją, czy może kobieta rzeczywiście wie coś na temat niewyjaśnionej zagadki z przeszłości.

Co wiedzą zmarli to pierwsza książka Laury Lippman, jaką miałam okazję przeczytać. Przyznam, że do jej zakupu skłoniła mnie głównie promocyjna cena i intrygujący opis na okładce. I może jakąś szczególnie wielką fanką kryminałów nie jestem, ale słowo „psychologiczny” rozbudza mój apetyt na tego typu literaturę. Niestety w tym przypadku zdecydowanie się zawiodłam.

Sam początek książki jest dosyć zagadkowy, przez co wciąga i powoli rozbudza ciekawość. Niestety im dalej, tym fabuła robi się coraz bardziej nudna i rozwlekła. Liczne retrospekcje, choć potrzebne, to miejscami wydają się zbyt drobiazgowe i po prostu nużą. Co mi się podobało, to ukazanie przez autorkę dwóch odmiennych postaw rodziców, którzy zupełnie inaczej zachowują się w obliczu tragedii. Wprawdzie obydwoje „żyją” sprawą zaginięcia córek praktycznie przez całe życie, to w przypadku ojca jest to zwyczajna wegetacja. Matka dziewczynek natomiast, stara się pogodzić z tym co się stało i żyć dalej. Próbuje walczyć o własne szczęście, choć rana w jej sercu tak naprawdę nigdy się nie zabliźni.

Po lekturze, mam wrażenie, że książka Laury Lippman tak do końca nie jest ani dobrym kryminałem, ani dobrą powieścią psychologiczną. Raczej na tym zakończę przygodę z tą autorką.

Moja ocena: 3/6

7 komentarzy:

  1. Tematyka ciekawa, więc jak trafię na tę książkę, to mimo wszystko dam jej szansę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę szkoda, że owa pozycja nie spełniła twoich oczekiwań. Ja chyba także spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również dam szansę książce. Każdy pisarz ma swój kod pisania. Do innych trafia, do innych niekoniecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo ostatnio podobnej tematyki zniknięć i powrotów po latach, jednak takie książki mają w sobie coś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo Twojego sceptycyzmu brzmi ciekawie. Jak widać wszystko zależy od sposobu wykreowania świata przedstawionego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tym razem chyba sobie odpuszczę ;) to książka zupełnie nie w moim stylu...

    OdpowiedzUsuń