wtorek, 8 maja 2012

Tami z Krainy Pięknych Koni - Renata Klamerus


Renata Klamerus - z wykształcenia farmaceutka, właścicielka apteki, w wolnych chwilach pisze wiersze, felietony, robi też biżuterię.

„Daleko stąd, za górami, za rzekami, za morzem leży kraina, o której mówią, że jest zaczarowana…”

Takimi słowami zaczyna się baśń o niezwykłej krainie zwanej Kapadoclandią. Mieszka tam mała Tami, dla której nudne wakacje niespodziewanie zmieniły się w niezapomnianą przygodę. Któregoś dnia dziewczynka opiekując się młodszym braciszkiem zupełnie przypadkowo odkrywa niewielką dziurę w ścianie z której nawet gdy jest ciemno sączy się światło. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt, że za ścianą nie ma już żadnego innego pomieszczenia. Skąd zatem światło i dokąd może prowadzić tajemniczy otwór w ścianie. Tami razem z dwójką swoich najlepszych przyjaciół postanawia to odkryć. Dzieci nawet się nie domyślają, jak wielka czeka ich przygoda.

Zdradzę tylko, że dziura w ścianie prowadzi do magicznej krainy, w której wszystko jest możliwe. A kogo dzieci spotkają na swojej drodze i czy uda im się wrócić z powrotem do domu? Odpowiedź na te pytanie znajdziecie już w książce.

Tami z Krainy Pięknych Koni to pięknie napisana baśń, która nie tylko porusza wyobraźnię i przenosi nas na chwilę w magiczny świat, ale niesie też pewien morał. Wskazuje wartości, które są w życiu najważniejsze. Nie znajdziemy tu przemocy, ani brutalnych scen za to niezwykłe opisy tajemniczej krainy oraz przygód dzieci. Co ciekawe w książce nie ma zdjęć postaci czy kolorowych rysunków, są tylko ilustracje domów w których mieszkają dzieci. Całą resztę, jak pisze autorka, trzeba sobie wyobrazić samemu. Może to faktycznie dobrze działa na dziecięcą wyobraźnię, ja jednak myślę, że trochę szkoda, że w publikacji zabrakło pięknych, kolorowych obrazków. W każdym razie książeczkę polecam wszystkim młodszym czytelnikom oraz ich rodzicom.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa NOVAE RES za co bardzo dziękuję.

sobota, 5 maja 2012

Biuro Wszelkiego Pocieszenia - Wojciech Zimiński


Wojciech Zimiński - dziennikarz radiowy i telewizyjny. Od wielu lat związany z Programem III Polskiego Radia. Widzom TVN24 znany przede wszystkim z programu Szkło Kontaktowe.

Biuro Wszelkiego Pocieszenia to zbiór felietonów Wojciecha Zimińskiego od wielu lat emitowanych na antenie radiowej Trójki. Autor porusza w nich prozaiczne tematy, nawiązuje do problemów z jakimi spotykamy się na codzień. Chociaż najczęściej pisze o rzeczach, które go denerwują, to jego teksty mają z założenia nas rozweselać, bo przecież nie ma tego złego... A jak pisze Artur Andrus we wstępie do książki "...wiadomo, że czujemy się lepiej ze świadomością, że ktoś inny ma równie źle jak my albo gorzej od nas".

Zimiński jest uważnym obserwatorem otaczającej nas rzeczywistości, potrafi na różne sprawy spojrzeć krytycznym okiem, ale jego spostrzeżenia zawsze zawierają szczyptę humoru. W swoich felietonach podkreśla absurdy codzienności, w prześmiewczy sposób pisze o naszych największych narodowych przywarach, głośno mówi o rzeczach, które go bawią, zastanawiają, denerwują, czy dziwią.

Książkę czyta się niesamowicie szybko. Felietony są krótkie i w każdej chwili można przerwać lekturę, po czym wrócić i zacząć w dowolnym miejscu. Autor pisze o sprawach bliskich każdemu z nas, wiele razy czułam się tak, jakbym czytała o własnych problemach. Podobało mi się, że spostrzeżenia i przemyślenia Zimińskiego chociaż często do bólu trafne, są podane w zabawny sposób. Inteligencja i błyskotliwość autora, zaprawiona odrobiną ironii i dowcipu tworzą doskonałą mieszankę. Moją uwagę zwróciło też wydanie książki. Zabawne rysunki, limeryki i różnorodna czcionka doskonale nawiązują do klimatu całej publikacji.

Dla niektórych słabą stroną książki może się okazać jej budowa. Nie znajdziemy tu rozdziałów, felietony nie są poukładane tematycznie, każdy dotyczy czegoś innego i nie nawiązuje w żaden sposób do poprzedniego. Mnie jednak taki, nazwijmy to, chaos zupełnie nie przeszkadzał. 

Podsumowując, Biuro Wszelkiego Pocieszenia jest doskonałą lekturą do poczytania na dobry początek dnia albo kiedy potrzebujemy małej dawki humoru. To o czym przeczytaliśmy, szybko zatrze się w pamięci, ale przynajmniej na chwilę poprawi nam nastrój.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa HELION za co bardzo dziękuję.

Moja ocena: 4/6

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Jedenaście - Mark Watson


Mark Watson - komik i powieściopisarz, mieszka w Londynie.

Xavier Ireland jest Australijczykiem, którego tragiczne wydarzenie z przeszłości zmusiło do przeprowadzki do Londynu. Teraz pracuje jako prezenter radiowy. Prowadzi nocną audycję Rozmowy nocą gdzie wraz z Murrayem, swoim współprowadzącym i jednocześnie przyjacielem, służą radą cierpiącym na bezsenność londyńczykom. Xavier jest empatyczny, doskonale rozumie swoich słuchaczy i dla każdego ma jakieś słowo pocieszenia. Prywatnie jednak stara się nie angażować w sprawy innych i trzyma się od wszystkiego z daleka wierząc, że człowiek i tak nie ma wpływu na to co się stanie. Może właśnie dlatego nasz bohater będąc któregoś dnia świadkiem pobicia nastoletniego chłopca, nie potrafi temu zapobiec i ostatecznie odchodzi w swoją stronę.

To z pozoru błahe wydarzenie niespodziewanie uruchamia całą lawinę zdarzeń, których nikt nie jest już w stanie powstrzymać. Powoli poznajemy historie kolejnych bohaterów, które autor w umiejętny sposób łączy ze sobą i splata siecią wzajemnych zależności. Każda przyczyna ma tutaj swój skutek i nieuchronnie prowadzi do zaskakującego zakończenia, ale nie zdradzę nic więcej.

Jedenaście to napisana w świetnym stylu opowieść o sile przeznaczenia, o przyjaźni i stracie. Skłania do zastanowienia się nad własnym życiem i zadania sobie kilku kluczowych pytań. Jaki wpływ mamy na życie innych osób? Jak wiele od nas zależy? Czy z pozoru nieistotne i błahe decyzje mogą pływać na losy nieznanych nam ludzi? Książka Watsona uświadamia nam też, że ludzkie istnienia są ściśle ze sobą powiązane. To co robimy, wcześniej czy później do nas wraca, a my sami jesteśmy maleńkim elementem jednej wielkiej układanki.

Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że będzie to tak wartościowa i skłaniająca do refleksji lektura. Przede wszystkim spodobał mi się styl Watsona - lekki, niewymuszony, miejscami zabawny, a przy tym nie pozbawiony nutki smutku, która nadaje całości specyficznego klimatu. Głównym bohaterem był Xavier i bardzo go polubiłam, autor jednak stopniowo wprowadzał do fabuły kolejne postaci i w oparciu o nie budował dalszą historię. Nie wprowadziło to wbrew pozorom niepotrzebnego chaosu i ani trochę nie utrudniło zrozumienia całości. Szkoda tylko, że portrety psychologiczne postaci zostały jedynie pobieżnie zarysowane. Plus za to należy się za otwarte zakończenie, które pozostawia czytelnika z pewnym niedosytem i jednocześnie zostawia pole do własnych przemyśleń. 

Jedenaście to lektura, która daje do myślenia, pochłania czytelnika powoli i stopniowo, odkrywając przed nim kolejne części układanki. Mnie oczarowała niesamowitym klimatem i przesłaniem. Polecam wszystkim, którzy maja ochotę na coś oryginalnego.

Moja ocena: 5/6

środa, 25 kwietnia 2012

Łowcy głów - Jo Nesbø


Jo Nesbø - norweski pisarz, z wykształcenia ekonomista, autor cyklu powieści kryminalnych, w których głównym bohaterem jest policjant Harry Hole. Łowcy głów to jego najnowsza powieść.

Roger Brown jest łowcą głów - na zlecenie potężnych korporacji wyszukuje najbardziej odpowiednich kandydatów na kierownicze stanowiska. Jego rekomendacja gwarantuje zatrudnienie i otwiera drzwi do kariery. Roger zawsze działa z ogromnym wyczuciem i co najważniejsze jest skuteczny. Dzięki temu ma opinię najlepszego w swojej branży. Niestety prestiż i pieniądze, które zarabia nie do końca odpowiadają jego wygórowanym potrzebom. Roger jednak doskonale wie w jaki sposób zapewnić sobie życie na odpowiednim poziomie - kradnie dzieła sztuki.

Nieoczekiwanie Brown poznaje Clasa Greve, posiadacza bezcennego obrazu Rubensa, i postanawia wykorzystać tę szansę żeby zapewnić sobie finansową stabilizację do końca życia. Zadanie wydaje się proste zwłaszcza, że Roger  ma opanowane do perfekcji kradzieże dział sztuki, niestety już od samego początku nie wszystko idzie zgodnie z planem…

Przez pierwsze strony książki akcja rozwija się dosyć powoli. Poznajemy pracę głównego bohatera, jego przemyślenia i spostrzeżenia. Nesbø jednak nieustannie podnosi napięcie i sprawia, że czytelnik nie traci zainteresowania lekturą. W momencie, kiedy główny bohater podejmuje decyzję o kradzieży obrazu Rubensa akcja mocno przyspiesza i od tej pory trudno oderwać się od czytania. Na każdym kroku zaskakują nas niespodziewane zwroty akcji, autor dosłownie wodzi nas za nos i nie pozwala się nudzić.

Trzeba przyznać, że Nesbø wymyślił doskonałą intrygę. Podobało mi się stopniowe budowanie napięcia i powolne odkrywanie wszystkich wątków. Książka jest wciągająca i napisana z humorem, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Niektóre fragmenty wydają się niczym wyjęte z filmu akcji przez co wzmacniają dynamizm i nieprzewidywalność całej fabuły. Nie znajdziemy tu zbędnych opisów, czy nużących dialogów, autor postawił przede wszystkim na intrygę i wyszło mu to całkiem nieźle. Szkoda tylko, że cała historia tak szybko się kończy.

Książkę polecam wszystkim fanom tego gatunku, a ja sama jestem bardzo ciekawa cyklu powieści z komisarzem Harrym, ponoć jest utrzymany w trochę innym stylu niż Łowcy głów, mam jednak nadzieję, że nie jest przez to mniej interesujący.

Moja ocena: 4,5/6



piątek, 20 kwietnia 2012

Spadkobierczyni z Barcelony - Sergio Vila-Sanjuán

Pablo Vilar, młody adwokat i dziennikarz z zamiłowania, pomimo że nie pochodzi z bogatej rodziny, jest bywalcem barcelońskich salonów. Za przyjaciół ma ludzi z towarzystwa i arystokracji, dzięki czemu może zobaczyć z bliska jak toczy się życie w wyższych sferach. Jednocześnie funkcjonuje też w zupełnie odmiennym świecie - broni w sądzie ludzi z nizin społecznych, poznaje bezdomnych i chorych mieszkających w jaskiniach wzgórza Montjuich.

Barcelona lat dwudziestych, miasto kontrastów, które właśnie przeżywa koniec pewnej epoki i w którym przyszło żyć Vilarowi jest miejscem, gdzie ścierają się anarchiści, wojsko, arystokracja, ludzie prawicy i lewicy. Niezależnie od tragicznych wydarzeń, niebezpieczeństwa i wszechogarniającego strachu życie salonowe toczy się jednak zwyczajnym rytmem, odbywają się przyjęcia, bale i spotkania towarzyskie. Pomimo tego świetność miasta blednie z każdym dniem coraz bardziej.

Sergio Vila-Sanjuán stworzył niezwykłą panoramę Barcelony lat dwudziestych. Świetnie odtworzył realia ówczesnej epoki i doskonale uchwycił kontrast miedzy dwoma skrajnie różnymi obliczami miasta. Skrupulatnie nakreślona historia stolicy Katalonii wysuwa się tutaj na pierwszy plan, a Vilar oraz inne postaci przewijające się przez karty powieści stanowią jedynie tło. I właśnie za ten rzetelnie pokazany portret Barcelony autorowi należy się pochwała, niestety dla mnie na tym kończą się zalety tej książki.

Spadkobierczyni z Barcelony okazała się lekturą, przez którą było mi bardzo ciężko przebrnąć. Kilka razy zaczynałam czytanie i po kilkunastu stronach odkładałam książkę z powrotem na półkę. W końcu udało mi się doczytać do końca, ale niestety nie urzekło mnie pióro Vila-Sanjuána. Fabuła nie wydała mi się interesująca, akcja była mało wciągająca, miejscami wydawała mi się nawet zbyt rozwlekła. Niestety muszę powiedzieć, że dawno tak nie wynudziłam się podczas czytania. Owszem, trzeba przyznać, że jeśli chodzi o przedstawienie historii Barcelony w jakże ważnym dla niej okresie autorowi należy się uznanie, jednak mnie ta historia kompletnie nie porwała. Może kogoś zainteresuje taka tematyka, ja jednak książki nie polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA za co bardzo dziękuję.

Moja ocena: 3/6